Firmy, które chcą zaistnieć i utrzymać się na rynku dobrze wiedzą, że muszą zadbać o PR. Dawniej nieco enigmatyczny „pijar”, czyli public relations, jest dziś właściwie podstawą działalności wizerunkowej niemal wszystkich przedsiębiorstw.

Utrzymanie dobrych relacji z otoczeniem, a więc z klientami (także tymi potencjalnymi) i mediami to niełatwa praca. PR to nie tylko sztuka komunikacji, ale i „gaszenia pożarów”, zażegnywania sytuacji kryzysowych.

Public relations nieustannie szuka nowych rozwiązań i narzędzi, dlatego pracownicy zajmujący się PR-em powinni być nieustannie na bieżąco. Wychodzą im naprzeciw takie inicjatywy jak Kongres specjalistów Public relations. Odbędzie się już 18 kwietnia w Rzeszowie, a zaproszeni są na niego pijarowcy z całej Polski, zainteresowani rozwojem kompetencji i poznawaniem nowych rozwiązań w tej dziedzinie.

W ramach kongresu odbędzie się kilka wykładów szkoleniowych, które pomogą rozszerzyć paletę stosowanych narzędzi i ulepszyć dotychczasowe rozwiązania. Uczestnicy kongresu będą zajmować się także wyzwaniami, jakie w ostatnim czasie pojawiły się w komunikowaniu firm z otoczeniem, jak i tymi, które mogą pojawić się w przyszłości. Nie zabraknie oczywiście prób odpowiedzi na te wyzwania – bo przecież skuteczny PR to część sukcesu przedsiębiorstwa.

Komentarze są wyłączone

Czy gospodarka i sztuka mogą wejść ze sobą w dialog? Okazuje się, że jak najbardziej. I nie chodzi tu wcale o tworzenie prywatnych instytucji kulturalnych czy metody finansowania kultury. Sztuka może z powodzeniem może mówić o takich tematach jak gospodarka czy praca – i to w sposób, o którym nawet nie pomyślelibyśmy jako o sztuce.

Współczesny brytyjski artysta, Tino Sehgal, studiował taniec i… ekonomię polityczną. Z takiego połączenia musiało urodzić się coś niezwykłego – rzeczywiście, Sehgal był pomysłodawcą tak zwanych „constructed situations”, którymi posługuje się w swojej pracy twórczej. Jego projekty odbywają się w przestrzeni wystawienniczej, widzowie spodziewają się więc dzieł sztuki, instalacji artystycznych, w każdym razie – czegoś materialnego, do oglądania.

Tymczasem artysta porusza tematykę gospodarczą, polityczną czy społeczną w zupełnie inny sposób. Podziwianym dziełem stają się ludzie, a właściwie – ich historie. A jacy ludzie? I to jest właśnie najciekawsze – sami widzowie.

W projekcie, który zrealizował właśnie w poznańskim Centrum Kultury Zamek zaprosił do współpracy kilku ekspertów zajmujących się na co dzień gospodarką. Proponują widzom tytułową „exchange”, wymianę – doświadczeń, myśli, opinii. Sehgal poprzez wpuszczenie ich do przestrzeni galerii aranżuje ich spotkania z publicznością.  „Czy są w Twoim zawodzie oferty pracy?”, „Z czym kojarzy Ci się wolny rynek?”, „Jak oceniasz stan gospodarki?”, „Myślałeś kiedyś o tym, by założyć własną firmę?”, „Czy według Ciebie praca za granicą to ryzyko?” – takie i inne pytania padają w rozmowie z nimi. Widz, początkowo mocno zdezorientowany, po czasie orientuje się, że właśnie jego opowieść stała się obiektem artystycznym, który mogą  podziwiać inni znajdujący się w galerii.

Taka sztuka może wydawać się bardzo dziwną, nie można jednak odmówić jej kilku właściwości. Przede wszystkim – pobudza do myślenia na temat rynku pracy, rzeczywistości gospodarczej, do wyrażenia, a może nawet wyrobienia własnej opinii na ten temat – własnej, a nie zapośredniczonej przez media. Takie spotkanie w przestrzeni galeryjnej umożliwia także konfrontację własnych poglądów z cudzymi, stwarza możliwość ich wymiany, otwiera przestrzeń dialogu.

Praca Sehgala w Zamku była dostępna dla publiczności przez ostatni tydzień, ale artysta ten zagości po raz kolejny w Polsce, także w Poznaniu, jeszcze w tym roku – podczas czerwcowego Festiwalu Malta.

Komentarze są wyłączone

O ochronie środowiska jest teraz coraz głośniej. Zewsząd docierają do nas informacje o tym, by oszczędzać wodę, prąd, energię. Pojawiają się nowinki o wykorzystywaniu energii naturalnej, na przykład wiatrowej czy słonecznej. Powiększa się też grono osób propagujących zdrową żywność i ekologiczny tryb życia. Jest to niewątpliwie spory plus naszej cywilizacji.

W zasadzie każdy krok na drodze do ochrony środowiska ma spore znaczenie. Jesteśmy bowiem społeczeństwem, które, owszem, jest świadome zagrożeń związanych z nadmierną eksploatacją zasobów naturalnych, ale równocześnie ciężko nas przekonać do zmiany przyzwyczajeń egzystencjalnych i większej dbałości o środowisko.

Sporym postępem są ekologiczne opakowania. Teraz już nie tylko segregujemy odpady, ale mamy też torby wielorazowego użytku dostępne w sklepach czy pojemniki na żywność, które albo szybko się rozłożą, albo tez nadają się do ponownego wykorzystania.

Korzystny wpływ na środowisko ma też to, że coraz więcej ludzi, szczególnie zaś studentów, korzysta z laptopów notebooków i innych przenośnych form komputerów. W ten sposób zużywa się mniej papieru, a to niewątpliwie przynosi pozytywne efekty dla lasów i ich drzewostanu.

Dobrą praktyką zaczyna być także rezygnacja z poruszania się po mieście samochodami. Nie tylko da się w ten sposób rozładować korki, ale też zmniejszy się emisję spalin. Dzięki temu powietrze w miastach będzie choć trochę czystsze. Wprowadzane gdzieniegdzie zakazy wjazdu samochodami do centrów ośrodków miejskich również pozytywnie wpływają nie tylko na samo środowisko, ale także na zabytkową zabudowę i starodawne uliczki.

Żeby jeszcze lepiej dbać o środowisko, trzeba koniecznie zwiększyć świadomość ekologiczną. Nie da się bowiem ukryć, że edukacja w dziedzinie ekologii wciąż nie stoi u nas na wysokim poziomie. Bo brak odpowiedniej kadry, bo mało godzin lekcyjnych, bo nie ma podręczników. A przecież tych ostatnich wcale nie potrzeba. Do ludzi młodych, a szczególnie do dzieci, najlepiej trafia nie to, co zapisane w podręczniku, ale to, co mogą sami sprawdzić lub zobaczyć.

none

Od 15 listopada 2010 zaczął obowiązywać zakaz palenia w miejscach publicznych. Zgodnie z nim papierosy i dym papierosowy mają zniknąć z miejsc użyteczności publicznej. Na drzwiach uczelni i urzędów, w pubach, restauracjach i w wielu innych budynkach pojawiły się tabliczki informujące o zakazie palenia. Działanie to jest jak najbardziej słuszne, lecz czy jego respektowanie stanie się powszechne?

Wprowadzony zakaz ma silne podbudowanie i umocowanie prawne, zatem stosowanie się do jego regulacji będzie na pewno kontrolowane. Wszelkie uchybienia zaś i łamanie wprowadzonych przepisów spotkają się z karą. Nowe przepisy jednak, jak zresztą większość regulacji prawnych, wzbudziły spore kontrowersje. Jak zwykle pojawiają się zwolennicy i przeciwnicy, z których każdy uważa, że właśnie jego zdanie w tej sprawie jest jak najbardziej słuszne.

Sporo ludzi twierdzi, iż wprowadzony zakaz palenia w miejscach publicznych to dobre posunięcie. Sprawi bowiem, że osoby, które nie palą, przestaną wdychać unoszący się wszędzie dym papierosowy i przebijać się przez grupki palaczy stojących pod drzwiami budynków. Wprowadzi to też komfort dla gości restauracji i pubów. Co prawda, do tej pory w tego typu lokalach były wyznaczone stoliki dla palących i niepalących, ale tak naprawdę nie da się przecież wyznaczyć w przestrzeni otwartej strefy, poza którą dym papierosowy nie będzie przenikał, stąd też niepalący klienci restauracji i tak doświadczali nieprzyjemnego zapachu i dyskomfortu.

Mniej usatysfakcjonowani takim obrotem sytuacji są oczywiście sami palacze, ale nie tylko. Dołączają do nich także niektórzy właściciele budynków użyteczności publicznej. Dla tych pierwszych wprowadzony zakaz oznacza, że nie będzie już można swobodnie palić na ulicy, w parku, w pubie. Takie restrykcje uważane są przez nich za dyskryminujące, stąd pojawiają się postulaty, by nadal wyznaczać miejsca, w których wolno palić.

Właściciele budynków użyteczności publicznej dopatrują się w tym zakazie jeszcze innych problemów. Jedni boją się utraty palących klientów. Innych natomiast przeraża konieczność stworzenia specjalnych sal, palarni, i związane z tym koszty.

none

Jeszcze do nie dawna osoby niepalące udające się do restauracji, czy pubu byli na przegranej pozycji. Dym tytoniowy z powodzeniem mógł im uprzykrzyć chociażby najbardziej wykwitną kolację. W lokalach gastronomicznych istniało co prawda zazwyczaj coś takiego, jak oddzielny stolik dla osób palących, jednak zazwyczaj znajdował się on na tej samej sali, co pozostałe, a jedyną różnicą jaką sobą reprezentował mogła być oddalona od centrum Sali lokalizacja. Palacze powinni zapomnieć już o swojej uprzywilejowanej pozycji. 15 listopada 2010 roku, czyli dosłownie za kilka dni wchodzi w życie ustawa zwiększająca ilość miejsc, w których palenie będzie związane z przymusem zapłacenia za to mandatu.

Ustawa przygotowana przez sejmową komisję zdrowia, wspierana przez rząd Donalda Tuska została przyjęta większością głosów przez posłów. Ustawa ta ma wyraźny charakter antytytoniowy, a co za tym idzie uderza w osoby palące. Do miejsc w których palenie będzie surowo wzbronione dołączono: restauracje, puby, przystanki autobusowe, stadiony, a także wszelkie inne miejsca w których mogą przebywać dzieci.

Właściciel lokali gastronomicznych wyrażają szczególne obawy, że zakaz ten szczególnie negatywnie odbije się właśnie na ich portfelach. Gdyż od tej chwili będzie można palić w należących do nich lokalach tylko wtedy, gdy przygotują oni w tym celu specjalne pomieszczenie oddzielone od pozostałych i podłączoną do niego odpowiednią wentylację.

Pomysłodawcy projektu próbowali nie zwracać uwagi na sprzeciwy zainteresowanych grup i twierdząc, że zdrowie jest najważniejsze ze wszystkich sił chcieli przeforsować swój pomysł ustawowy w sejmie. Oczywiście wielu z nich tłumaczyło, że ma to związek ze szczególną szkodliwością biernego palenia i chęcią uchronienia przed jego konsekwencjami większości niepalącego społeczeństwa.

Komisja zdrowia liczy na to, że wraz z wprowadzeniem tego zakazu zmniejszy się w Polsce liczba nałogowych palaczy, gdyż o 15 listopada palenie będzie dla nich dozwolone głównie w domowym zaciszu. Na rezultaty tego typu działań będziemy musieli jeszcze zaczekać kilka miesięcy, a i tak nie jest pewne, czy przyniosą one spodziewane wyniki.

none

Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami, więc i kampania wyborcza toczy się pełną parą. Wśrod kandydatów pojawiają się znane twarze (niekoniecznie znane z polityki), jak i zupełne świeżaki. Dla jednych celem jest zostać radnym, dla innych – wybory są po prostu okazją do wypromowania własnej osoby. W obecnej kampanii znaleźć można dzięki temu istne perełki.

Zazwyczaj plakaty i spoty wyborcze są poważne, stonowane, estetyczne i merytoryczne. Zazwyczaj, ale jednak nie zawsze. W każdej kampanii znajdą się jakieś ewenementy, jakieś perełki, dodające całej akcji rumieńców. Niektórzy bowiem czują głęboką potrzebę, aby wyróżnić się na tle innych kandydatów – z lepszym lub gorszym skutniem, ale z pewnością przyciągają uwagę.

Praca speca od kampanii wyborczej z pewnością nie należy do najłatwiejszych, daje jednak ogromne pole do popisu. Jeśli kandydaci nie mogą, nie potrafią wyróżnić się żadnym programem wyborczym, pozostaje im stawiać na barwną osobowość, intrygujący plakat czy chwytliwy slogan. Slogan będzie chwytliwy, kiedy będzie odwoływał się świadomści zbiorowej, a najlepiej, do aktulanej sytuacji. I tak oto jeden z kandydatów w Płocku przekonuje wyborców że choć nie jest „tap madl”, to da radę. Skojarzenie z popularnym telewizyjnym programem rozrywkowym przychodzi od razu i jest rzeczywiście trafione. Czy jednak pomoże odnieść sukces w polityce? To się okaże.

Kreatywnością wykazała się także warszawska kandydatka do sejmiku województwa, która swój spot reklamowy… wyśpiewała. Swoich potencjalnyh wyborców zachęca: „jasna jest sprawa jak buzia anioła. Hej Marta, hej Marta – niech każdy zawoła”. W wyborach samorządowych w Warszawie bierze udział także piosenkarka, reklamująca sie na swych plakatach jako „piękna niezależna i kompetentna”, pozując przy tym skąpo odziana na plaży.

Czy tego typu zabiegi przyniosą efekty – okaże się już nedługo. Pewne jest natomiast, że obojętnie jaki przyjmiemy stosunek do takich dziwacznych kampanii, jeden ze swoich celów realizują wzorowo – zwracają uwagę – nie tylko wyborców, ale i mediów.

none

Już za miesiąc, 21 listopada, ruszymy do urn, by zagłosować i wybrać przedstawicieli do lokalnych władz. Czas na wszelkie czynności prawno – formalne związane z rejestracją komitetów wyborczych i samych kandydatów już minął, ale nadal pozostaje kilka tygodni na prowadzenie kampanii wyborczej. Wyborcy muszą przecież wiedzieć, na kogo oddają swój głos.

Nie trzeba wyjaśniać, że ludziom mającym wybierać swoich przedstawicieli lokalnej polityki zależy tak na poznaniu programu politycznego danego kandydata, jak i na tym, by dowiedzieć się też czegoś o samym kandydującym. Stąd też osoba startująca w wyborach powinna zapoznać społeczeństwo z podstawowymi informacjami na swój temat. Ważnym, a nawet jednym z podstawowych elementów kampanii, jest wskazanie funkcji, którą kandydujący chce pełnić. Trudno bowiem, żeby wyborcy oddawali swoje głosy na kogoś, nie wiedząc, czy wybierają w ten sposób członka rady czy może burmistrza.

Kolejny istotny element kampanii to przedstawienie swojego programu politycznego. Wyborcy powinni zauważyć, że kandydat identyfikuje się z ich potrzebami, rozumie sytuacje społeczne, dąży do konkretnych, jasnych, możliwych do zrealizowania celów.

Istotne staje się też samo dotarcie do odbiorcy. Wszystkie swoje postulaty kandydat musi kierować stricte do konkretnej grupy wyborców. Nie może pozwolić sobie na generalizowanie, gdyż wtedy nie będzie tak naprawdę wiadomo, do kogo się zwraca, z kim chce dyskutować.

Startujący w wyborach wybierają różne formy docierania do wyborców. Ulotki, billboardy, plakaty, które są już nie tylko rozdawane czy rozwieszane w różnych miejscach danej jednostki samorządowej, ale też teraz popularne jest umieszczanie ich na portalach społecznościowych czy blogach. Trzeba bowiem zaznaczyć, że obok standardowych form wykorzystywanych w kampanii wyborczej, kandydujący często sięgają po formy mniej powszechne i np. piszą blogi internetowe, w których opowiadają o sobie, programie politycznym, wizjach jego realizacji. Wielu korzysta także z lokalnych mediów, by tam udzielić wywiadu czy wziąć udział w debacie wyborczej albo po prostu pokazać się w spocie reklamowym..

none

Flickr photos

You need to activate the FlickR plugin! You can find it in the "PLUGINS" folder...

Most commented

  • None found