Językowe „chwyty” w reklamach

Pojęcie „język reklamy” jest dość znane i powszechnie rozumiane. Przy wyjaśnianiu tego zagadnienia jednak bierze się na ogół pod uwagę całokształt językowy przekazu. Analizowane są całe zdania, ich korelacja z tematem przekazu, odniesienia słowne do reklamowanego produktu. Zdecydowanie rzadziej wraca się uwagę na pojedyncze wyrazy i ich rolę dla całości reklamowego przekazu.

Wiadomo, że zdecydowanie lepiej i prościej rozważać, jak dany przekaz reklamowy został odzwierciedlony w pełnych frazach wypowiadanych przez postaci biorące udział w projekcji. Czasem jednak warto wyrwać poszczególne słowa z kontekstu i dopiero wtedy weryfikować ich wpływ na resztę przekazu.

Twórcy reklam szczególnie „lubią” wszelkie wyrazy wartościujące. Dość często przecież spotykamy się z takimi słowami, jak „warto”, „niepowtarzalny”, „wyjątkowy”, „jedyny”, „niesamowity”, „doskonały”, „perfekcyjny”, „najlepszy”. Takich pozytywnie oceniających wyrazów jest zdecydowanie więcej. Równie często stosuje się słowa charakterystyczne dla porównań, typu: „jak”, „jak również”, „niż”.

Coraz bardziej popularne staje się też tworzenie neologizmów albo zwyczajna gra słowna. Reklamotworcy posługują się też parafrazami cytatów albo też sami tworzą coś w rodzaju „złotych myśli”.

Analizując słowno – leksykalną warstwę reklamy należy koniecznie zwrócić uwagę na to, że dobór słownictwa zależy od tego, do kogo dana reklama jest kierowana. Krąg odbiorców, target, warunkuje zatem to, co i w jaki sposób chcemy przekazywać. Wiadome jest raczej, że, tworząc reklamę skierowaną stricte do ludzi młodych, posłużymy się raczej młodzieżowym slangiem. Kiedy natomiast będziemy chcieli dotrzeć do młodych mam, użyjemy słownictwa zbliżonego im.

Wbrew pozorom zatem, język używany w reklamie nie jest tylko środkiem umożliwiającym wyrażenie myśli, ale, odpowiednio dobrany, odgrywa też sporą rolę perswazyjną.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Reklama. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz