Czynnik ludzki w reklamach

Ostatnimi czasy można pokusić się o stwierdzenie, że podstawą reklamy są ludzie. I to nie tyle ci ludzie tworzący daną reklamę, ile ci, którzy w niej występują. Niezmiernie trudno wskazać taki film reklamowy, w którym nie będzie występował żaden człowiek. Niekoniecznie musi on coś mówić. Wystarczy, że „przewija się” w tle, wykonuje jakieś gesty – po prostu: jest.

Reklama ma „wychodzić” do odbiorcy. Ma przedstawić w jak najlepszym świetle promowany produkt, opowiedzieć o nim, opisać go, a przede wszystkim zachęcić potencjalnego nabywcę do kupna. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że najlepszym „środkiem” przekonywania jest drugi człowiek. Co prawda, „kontaktuje” się on z nami przez telewizyjne szkło, ale lepszy jest nawet taki sposób kontaktu niż żaden.

Zdecydowanie lepiej sprzeda się np. proszek do prania, o którego właściwościach opowiada nam spoglądająca na nas z ekranu telewizora pani wyciągająca z pralki świeżą pościel. Odbiorcy zostają w pewien sposób bowiem „wprowadzeni” w domowe życie przywołanej pani. Mało istotne jest tutaj to, że tak naprawdę łazienka pokazana w TV nie należy do tej osoby, że pościel, którą wyciąga ona z pralki, nie została wcale wyprana w danej chwili. Bardziej liczy się to, że właściwie na bieżąco obserwujemy proces, o którym ta kobieta opowiada.

Takie zwiększanie zainteresowania produktem spowodowane wprowadzaniem do reklamy osób dotyczy nie tylko przykładowego proszku do prania. Właściwie wszystko, o czym mówi nam z ekranu telewizora inna osoba, będzie przez nas odbierane jako bardziej wiarygodne                 i rzetelne. Oczywiście, nie zawsze musimy wierzyć w to, co słyszymy i widzimy – nastawienie do reklam zależy bowiem od indywidualnych predyspozycji i uwarunkowań każdego odbiorców.

Ciekawy jest jeszcze jeden element. Otóż, powszechne staje się ostatnio „wykorzystywanie” w reklamach twarzy aktorów. Sprawdzone jest to, że ludzie chętniej kupują produkty sygnowane twarzą znanej osoby, stąd takie częste wykorzystywanie tego chwytu reklamowego. Popularniejsze są banki, które reklamuje „twarz filmowa”, częściej chce się kupić samochód reklamowany przez znanego autora. Nawet powszechniejsze stają się zakupy sosów, których w reklamie używa konkretna aktorka.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Psychologia Reklamy, Reklama. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz